Surfers paradise and Brisbane

From Our Trip to Down Under and Beyond in Brisbane, Australia on Mar 11 '10

D&E on tour has visited no places in Brisbane
we love this sign
we love this sign
see all photos »

Before heading up to Brisbane, there was more hinterland to explore and after a brief visit to admire the Surfers in their Paradise, we headed back inland to drive up to beautiful Lemington National Park. We drove to the Green Mountain area, a 50km dead end road, which went high up into a national park. There was a basic campsite, but it even had some hot water showers, although we only paid 5$ per person. The campsite was roamed by lots of little wallabies, some sort of mini kangaroo. There were also lots of noisy birds around the campsite, especially at 6am. So not much chance to have a sleep in and therefore we got up early. The weather was beautiful and sunrise is now before 6am, as we are now in Queensland and they don´t have daylight saving time. First we walked over a tree top canope walk where there was even a ladder to climb up into the tallest tree top 30m above the ground. After taking the birds eye view we continued onto a loop walk deeper into this national park. We descended to a small river and followed it further downstream through lush rain forest. There were also some old box trees, some almost a 1000 years old and up to 6m in diameter. After 4h when we got back to the car we wanted to cook lunch. Unfortunately the weather just worsened and we had to drive the 50km back to the valley before having lunch. We then continued our way towards Brisbane where we stayed for the next 2 days at Doro´s friends place.

Springbrook National Park
Springbrook National Park
see all photos »

We took the train to get into Brisbane CBD and this also included all the river catamaran services. So we spent the first 2h cruising up and down the Brisbane river. We then headed into the city and walked along all the major sights. For lunch we enjoyed take away sushi in the park. Very cheap but good sushi, 4 massive maki rolls for less than $10.-

In the evening we met up for a couple of drinks with Arran we both knew from London. She now lives in Brisbane too. We were supposed to go skating the next morning together, but the weather turned a bit more grey again and so we decided to stay in and do some more planning for our next few days. We booked an overnight trip to Fraser Island and a 3 day dive cruise around the Whitsunday islands. We also planned to break our journey on the way back in Singapore, so this needs to be organisied too.

carpet python crossing our road
carpet python crossing our road
see all photos »

co za piekny dzien, nie ma jak slonko w pelni swej mocy!

Wczesny poranek, bo juz o 6 rano. O 7 jest juz tak goraco, ze pot lecial nam po czole skladajac namiot. Moim zdaniem ktos tu pomieszal strefy czasu. Po co komu slonce o 5 rano, gdy o 18:30 jest juz ciemno?! Ja sie z tym nie zgadzam! Wiem, bedac coraz blizej rownika, dlugosc dni i nocy sie zrownuje, ale nam tak szkoda tych pieknych wieczorow. Z innej strony, bez problemu mozemy isc wczesniej spac i wstawac wczesniej!

Dzis wybralismy sie do dwoch parkow narodowych, do Springbrook i Lamington oddalonych ok 100 km na zachod od wybrzeza. I znow krete szosy, czesto z miejscem tylko na jedno auto, wysokie kaniony i mnostwo duzych i malych wodospadow. Co chwilke znajduja sie platformy widokowe. Zrobilismy sobie dluzszy spacer po lesie i w koncu znalazlam sie w gestej dzungli, takiej o ktorej juz dlugo marzylam! Cudo! Do tego caly dzionek mielismy urozmaicony roznymi zwierzakami, to jaszczurki male i duze, to waz przepelzajacy przez szose o dlugosci ponad 2 metrow (fajnie, bo udalo nam sie wysiasc z auta i z bliska mu sie przyjrzec), no i kangury - gdzie popadnie! Troche sa male i Erik nazywa je "wallaby", ale czymkolwiek te zwierzaki mialy by byc wygladaja dokladnie jak kangury (po dwoch dniach okazalo sie, ze to jednak nie kangury).

a walk in Springbrook National Park
a walk in Springbrook National Park
see all photos »

Noc spedzamy w Lamington Park, gdzie jestesmy po prostu otoczeni tymi malymi stworkami (siegaja do kolan). To swietny plac kampingowy, tani i z prysznicem z goraca woda!

11.03.2010 czwartek

bardzo wczesny poranek, bo juz o 6 rano. Erik biegal troche z aparatem fotograficznym i pstrykal fotki podczas wschodu slonca, ja pozwolila sobie na przedluzone leniuchowanie w namiocie do 6:30. Musielismy poczekac ze zlozeniem namiotu, az slonko wydostalo sie ponad drzewa, wiec i sniadanko sie przedluzylo. Po spakowaniu wyruszylismy na spacer po skyway, czyli po wybudowanych platformach zawieszonych miedzy drzewami na wysokosci 30 metrow polaczonymi wiszacymi mostami. Nie musze wspominac, ze bylo bardzo milutko.

Doro and a waterfall
Doro and a waterfall
see all photos »

Potem zrobilismy sobie spontaniczny 4-godzinny spacerek przez dzungle, przez las z wielgasnymi drzewami no i znow z wodospadami. Widzielismy najrozniejsze zwierzaki. Jaszczurki to sa wszedzie, to male to duze, to takie ktore tak szybko uciekaja ze slychac tylko szelest liscia, to takie ktore nic sie nie boja i tylko glupio przygladaja (tzn. tylko galka oczna sie rusza). Spacer po lesie odbywal sie miedzy kilkoma strumieniami wody i okazalo sie, ze na naszej drodze mozliwe sa raki blatne (cray fish) o pieknym niebieskim kolorze. Troche to bylo brzydko z mojej strony ale niestety mialam niezly ubaw "atakujac" tego owego stworka patykiem. Jakby byl w wodzie to by mi szybko uciekl, ale tymrazem robil sobie przechadzke i na suchym terenie nie tak latwo na przetrwanie. Zaczal wiec nas atakowac, tzn. ten kijek i nawet udalo mu sie przepolowic go na pol. Dobrze, ze nie podstawilam mu wlasnego palca! Mielismy szczescie i w ciagu tych kilku godzin napotkalismy kilka raczkow. Niektore juz nas widzac pokazywaly co potrafia czyli taniec na tylnich nozkach i zatrzaskiwanie kleszczy - piekny widok!

Doro behind a waterfull
Doro behind a waterfull
see all photos »

Popoludniu zrobilo sie mi milutko na serduszku jak jadac szosa zauwazylismy polska restauracje wraz z hotelem. Od razu ustawilam sie do zdrobienia zdjec na tle chatki polskiej z dwoma bocianami na dachu (bociany drewniane).

Nawet weszlam do restauracji i poszukalam wlascicieli, ktorymi byli Pan Miejscowy plus Pani Polka, ktora okazalo sie ze wychowala sie na ulicy Wojskowej w Poznaniu (nie zna jednak moich rodzicow), cos mi sie wydaje, ze owa Pani byla o kilka lat starsza anizeli moi rodzice. Poczulam sie wyjatkowo, no bo w koncu w ogole nie napotykam na podrozujacych Polakow a codziennie spotykamy jak to nie Niemca to Szwajcara.

lizard in the forest
lizard in the forest
see all photos »

Jedziemy dalej ok. 100 metrow a tu znow parasol Okocima. Okazalo sie, ze nawet ulica nosi polskie imie - znalazlam sie w malym polskim swiecie!

Wieczorkiem dojechalismy do Brisbane, do moich znajomych.

12.03.2010 piatek

slonko swieci wiec jedziemy do miasta na zwiedzanko. Brisbane to kolejne miasto polozone nad rzeka, tak wiec tradycyjnie wykupilismy sobie przejazd stateczkiem. Tym razem sobie troche poplywalismy, to w lewo a to w prawo i znow to co uwielbiam - kupujesz jeden bilet ktory jest ta kazdy pociag, metro, autobus tudziez statek. Chcesz przedostac sie na druga strone rzeki? Szybciej stateczkiem anizeli przez most. Statki te spelniaja wiec funkcje transportu nietylko dla turystow ale rowniez dla tubylcow.

Erik looking for the best viewing point
Erik looking for the best viewing point
see all photos »

Brisbane pod wzgledem wielkosci jest trzecim miastem z rzedu. Ciekawe centrum biznesowe, mile parki i choc mieszkancow jest ponad milion to jednak wydaje mi sie, jakbym byla w duzej wiosce.

Wieczorkiem spotkalismy inna nasza kolezanke, z ktora wybralismy sie na piwko.

13.03.2010 sobota

dzis to dzien w domu - trzeba bylo w koncu zorganizowac kolejne dwa duze punkty wycieczki, czyli Fraser Island (wyspa) i Whitsunday (wyspy). Do 1 kwietnia mamy czas by dojechac do Cairns i zwiedzic to co nam jest najwazniejsze. Po pierwsze krajobraz nam sie powoli bedzie zmienial. Od Fraser Island zaczyna sie Great Barrier Reef (jeden z cudow swiata) - najwiekszy reef na swiecie!!! Oznacza to przede wszystkim mniejsze fale na plazy i mozliwosc nurkowania.

a kangaroo on the side road
a kangaroo on the side road
see all photos »

Gor bedzie coraz mniej, no i coraz wiecej komarow i innych stworzen.

14.03.2010 niedziela

dzisiaj musimy przejechac 350 km na polnoc do Hurley Bay, skad rozpoczniemy dwudniowa wyprawe na najwieksza wyspe piaskowa na swiecie Fraser Island.


Would you like to comment or ask a question?

Sign in (if you're already a member).